Narracja pierwszoosobowa.(Toshiro)
***
Ej....nie poznaję tego Eijie'go. Zmienił się i to bardzo. Lecz....muszę przyznać, że na lepsze. Kiedyś był małym bachorkiem, który uwielbiał mnie wnerwiać i zabierać mi moją ulubioną piłkę. Teraz, wyrósł na , na.....eh..nie wiem jeszcze na kogo, ale to nie ten sam Eiji, o nie.
- Hej Eiji, lubisz gry na playstation?
- Uwielbiam. Masz? - zapytał.
- Oczywiście - ukazałem mu rządek białych zębów.
- Świetnie! - ucieszył się, jak dziecko, które dostało cukierka.
I tak oboje usiedliśmy na moim wygodnym łóżeczku i 2 godziny graliśmy w przeróżne gry. Podczas zabawy, poznaliśmy się dużo lepiej. I kto tu mówi, że to dzięki rozmowie można poznać człowieka?
***
- Toshiro! Eiji! Zejdźcie na dół, kolacja już na stole! - krzyczała mama więc, radzi nie radzi musieliśmy wyjść z mojego raju.
- Tak, tak już idziemy!
- Ehh..skończyło się Eiji. Teraz znowu męka. - zwróciłem się do niego.
- Niestety. Ale dobra chodź, zjemy szybko i wyjdziemy na dwór. Znasz jakieś fajne miejsca, gdzie można by pograć w piłkę, albo coś? - z entuzjazmem wyczekiwał mojej odpowiedzi.
- No jasne. Ja bym nie znał - wytknąłem swój czerwoniutki język, po czym szybko zbiegłem na dół. Nie mogłem się już doczekać, chociaż bałem się, że znowu powróci dawny Eiji. Brrr....NIE! nie mogę tak myśleć. Skoro się zmienił....
- Toshiro, usiądźcie i jedzcie. My pódziemy do pewnego muzeum, które ciocia chciała koniecznie zobaczyć. No chyba, ze wy też chcecie to...
- Nie ja spasuję - przerwałem mamie.
- No dobrze. A ty Eiji? - tym razem pytanie skierowane zostało do blondyna.
- Ja zostanę z Toshiro. Przecież jeszcze bedę miał okazję to zobaczyć. - grzecznie odpowiedział, chociaż widziałem, że po usłyszeniu pytania, chciał gwałtownie zaprzeczyć.
- A! Mamo, my prawdopodobnie pójdziemy do parku. Chcemy trochę pograć. - wyszczerzyłem się.
- Dobrze, oczywiście. Tylko pamiętaj o..
- Tak, tak pamiętam, żeby zamknąć drzwi. Mamo myślisz, ze ile mam lat? 8? - po raz kolejny wtrąciłem się w wypowiedź mojej rodzicielki.
- Dobrze już dobrze. - powiedziała. - Kiedy zjecie, to wstawcie naczynia do zmywarki. i bądźcie grzeczni.
- Mamo! - krzyknąłem kiedy zamykała drzwi wejściowe. - No to zostaliśmy sami Eiji. - zwróciłem się do chłopaka.
- Nareszcie. - odetchnął z ulgą. Rozumiałem go doskonale.
Po zjedzeniu posiłku, wrzucilismy naczynia do urządzenia, a następnie udaliśmy się w stronę mojego ulubionego parku. Jak zwykle nie było prawie nikogo. To był jedyny taki park, w Tokio.
- Toshiro! Podaj piłkę - z zamyślenia wyrwał mnie głos kuzyna stojącego niecałe 5 m ode mnie.
- Jasne! Łap! - podałem mu ją jak najdokładniej.
I tak zaczęła się nasza zacienta gra. Jednak moje obawy były niepotrzebne. Eiji zmienił się na dobre. Nie dokuczał mi już, więc bawiłem się wyśmienicie. Czułem, ze wyniknie z tego dobra przyjaźń.
Po 2 godzinach nieustającej gry, wróciliśmy do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Teraz miałem kogoś z kim mogłem normalnie pogadać. Mam nadzieję, że zostaną na długo. Najlepiej na zawsze. Ale tylko Eiji. Nie ukrywając nie lubiłem cioci. Wujka też nie. Ale ich syn przypadł mi do gustu idealnie.
- Hej Eiji?
- Hm?
- Jak długo macie zamiar u nas zostać? - zapytałem trochę źle dobierając słowa.
- E? Nie wiem, moża tydzień, może dwa..zależy.. - odpowiedział a błysk w jego oczach momentalnie zgasł.
- Ej! Nie o to mi chodziło. Dobrze się z tobą bawię, więc chciałbym wiedzieć na ile jeszcze mogę liczyć - uśmiechnąłem się pragnąc mu wszystko wytłumaczyć.
- Aha....no nie wiem, na prawdę.Zapytam się rodziców i wieczorem odpowiem na twoje pytanie. Ok?
- Spoko! - zmierzwiłem jego włosy.
Matko jakie miękkie.
- Ej. Eiji, co ty robisz z włosami, że są takie...
- Błagie?
- Taaa
- Najpierw myję , później odrzywka, jedwab. Zazwyczaj szybciej wstaję, żeby nie niszczyć włosów suszarką.. Układając używam gumy. Włosy świetnie się trzymają.
- Jakim szamponem i jaką odżywką? - dopytywałem się, nie wierząc , że to tylko tyle.
- Pokażę ci wieczorem.
- Spoko. Dzięki - uśmiechnąłem się po raz kolejny. Dziwne.....zbyt dużo się uśmiecham. Niestety przy nim nie da się inaczej.
-Eh..... - westchnąłem, po czym ciągnąc chłopaka za sobą, wszedłem do salonu.
- Może jakiś film? - zagadnąłem.
- Czemu nie... - zgodził się na moją propozycję.
Poszedłem zrobić popcorn. Wziąłem też jakiś sok. Lubię go w każdej postaci, więc w moim przypadku smak nie grał tu roli. Natomiast bez wiedzy, wziąłem ulubiony smak Eiji'ego. Czasem sam siebie zadziwiam. Następnie odpaliłem film, który dopiero co wyszedł w kinach. Ma się te wtyki.
Usiedliśmy na kanapie, a co chwila nasz śmiech roznosił się po całym domu.
niedziela, 24 czerwca 2012
środa, 20 czerwca 2012
Rozdział I
Narracja pierwszoosobowa (Toshiro)
***
Ehhhhh...dlaczego to tak długo dzwoni?! To już dawno powinno się wyłączyć! Cholerny budzik! Jak ja nie nawidzę tych rzeczy. Jest sobota, człowiek powinien się wyspać. W końcu dzisiaj zaczęła się moja tygodniowa przerwa, wyczekiwana już bardzo długo...JA CHCĘ SPAĆ!Ile to jeszcze będzie dzwonić?!
- Toshiro! Toshiro! obudź się! Na prawdę nie słyszysz jak to się drze? Nie udawaj już! Toshiro!...Aha, czyli mam Cię zrzucić z łóżka tak?
- Spadaj Inoue! Jesteś tylko 2 lata starsza i myslisz, że wszystko Ci wolno?!
- Oj oj Toshiro, uważaj na słowa, a zresztą mama kazała mi Cię obudzić. Pamiętasz? Dzisiaj przyjeżdża ciocia z rodziną. Nie widzieliśmy ich już dobre 5 lat. Więc wstawaj leniuchu, ubierz się jakoś ładnie i zejdź na dół! Niedługo przyjadą, a ty wyglądasz jak ludzkie wcielenie śmierci.
- Spójrz w lustro Inoue!
Ehh.....jak ja jej nie cierpię. Kochana córeczka. Idealne dziecko. Yghghg. Ale....niestety ma rację. Rzeczywiście długo spałem. Czas się ogarnąć i zrobić dobre wrażenie na rodzinie.
Wtałem i powędrowałem do łazienki, która była w moim pokoju. Kochałem to rozwiązanie. Nigdy nie musiałem paradować po domu, wyglądając mniej więcej jak teraz.
Ahhh ta wspaniała, cieplutka woda. Uwielbiam porannne prysznice. Dzięki nim zawsze mogę wyglądać i czuć się świerzo.
Po 30 minutach wyszedłem spod prysznica. Założyłem moje ulubione, fioletowe rurki, oraz białą koszulę z gazetowym nadrukiem. Miałem zamiar urozmaicić strój luźno zawiązanym krawatem, ale najpierw musiałem uporać się z włosami, co zajęło mi dużo czasu.
Spojrzałem w lustro. W kompletnym stroju zaplanowanym na dzisiaj wyglądałem na prawdę świetnie.
Nie ma co zaniżenie samoooceny mi nie grozi. Dużo osób twierdzi, ze jestem wcieleniem piękna, więc dlaczego ja miałbym być inny? Oczywiście zadufany w sobie aż tak bardzo nie jestem, żeby nie dostrzegać innych wokół mnie.
Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos dzwonka do drzwi.
No pięknie. Przyjechali. jestem ciekawy jak teraz wyglądają....
Zbiegłem na dół, zeby zdążyć ustawić się w rządku. Nie nawidziłem powitań. Przytulanie, całowanie...fee. To nie dla mnie.
- No w koncu Toshiro. Już myslałam, że będę musiała po Ciebie iśc. Ale muszę Ci przyznać, że odstawiłeś się nieźle, Nawet włosy masz ładnie ułożone...
- Yehehem...Zacznijmy od tego kochana siostrzyczko, kiedy moge włosy są źle ułożone?
- Bywało i tak braciszku - powiedziała zadziornie , ale nie mogłem się już odgryźć, gdyż ciocia stanęła przede mną i zaczęła się męka witania.
- Oh mój Boże....Toshiro, jak ty urosłeś. No nie wierzę. A przecież niedawno byłeś takim malutkim szkrabem. Pamiętam jak bawiłeś się w lekarza. Tak chciałeś nim zostać.
- Dużo się pozmnieniało ciociu. Marzenia też.- wymusiłem uśmiech, bo szkoda mi było tej okrąglutkiej osóbki. Tak cioci przytyło się i to dużo.
- A pamiętasz Eiji'ego? - zapytała, a uśmiech od ucha do ucha nawet na chwilę nie zchodził jej z twarzy.
- Mamo, uwierz, sam też potrafię się przywitać.- powiedział z przekąsem.
-Oczwyiście. W takim razie zostawiam was samych.- szybko jakby zawstydzona, powróciła do towarzystwa starszych.Siostra momentalnie znalazła sobie z nimi wspólny temat i teraz nawijała ile wlezie, a to o najlepszym uniwersytecie, albo o pracy, która dałaby jej duże zarobki.
- Hm....Eiji..może pójdziemy do mnie na górę, jakoś nie lubię przebywać wśród tłoku.- powiedziałem do blondyna, wskazując na siedzących przy stole.
- Jasne. Mam podobnie - odpowiedział i udał się za mną.
Po chwili dotarliśmy na górę, a ja ukazałem mu swoje królestwo.
- Proszę. Tutaj żyję. - zagadnąłem kiedy otwierałem drzwi.
- Ładnie tu masz. Kolor ścian nadaje temu pokojowi...uroku? Taaaak, być może to jest to.- mówił podziwiając pomieszczenie.
- Dziękuję- uśmiechnąłem się. Bez wymuszania, co zdażyło się dzisiaj po raz pierwszy.
- Grasz?- zapytał wskazując na gitarę, stojącą w rogu , obok wzmacniacza.
- Taaa...trochę - odpowiedziałem mu lekko zakłopotany.
- Jak długo?
- Hm....niech pomyślę....ostatnim razem widziałem was 5 lat temu prawda?
- Ym.- przytaknął.
- W takim bądź razie gram już ponad 4 lata. - wytłumaczyłem.
- Oooo to dość długo.- uśmiechnął się,a ja mogłem dostrzec dołeczki w jego policzkach.
***
Ehhhhh...dlaczego to tak długo dzwoni?! To już dawno powinno się wyłączyć! Cholerny budzik! Jak ja nie nawidzę tych rzeczy. Jest sobota, człowiek powinien się wyspać. W końcu dzisiaj zaczęła się moja tygodniowa przerwa, wyczekiwana już bardzo długo...JA CHCĘ SPAĆ!Ile to jeszcze będzie dzwonić?!
- Toshiro! Toshiro! obudź się! Na prawdę nie słyszysz jak to się drze? Nie udawaj już! Toshiro!...Aha, czyli mam Cię zrzucić z łóżka tak?
- Spadaj Inoue! Jesteś tylko 2 lata starsza i myslisz, że wszystko Ci wolno?!
- Oj oj Toshiro, uważaj na słowa, a zresztą mama kazała mi Cię obudzić. Pamiętasz? Dzisiaj przyjeżdża ciocia z rodziną. Nie widzieliśmy ich już dobre 5 lat. Więc wstawaj leniuchu, ubierz się jakoś ładnie i zejdź na dół! Niedługo przyjadą, a ty wyglądasz jak ludzkie wcielenie śmierci.
- Spójrz w lustro Inoue!
Ehh.....jak ja jej nie cierpię. Kochana córeczka. Idealne dziecko. Yghghg. Ale....niestety ma rację. Rzeczywiście długo spałem. Czas się ogarnąć i zrobić dobre wrażenie na rodzinie.
Wtałem i powędrowałem do łazienki, która była w moim pokoju. Kochałem to rozwiązanie. Nigdy nie musiałem paradować po domu, wyglądając mniej więcej jak teraz.
Ahhh ta wspaniała, cieplutka woda. Uwielbiam porannne prysznice. Dzięki nim zawsze mogę wyglądać i czuć się świerzo.
Po 30 minutach wyszedłem spod prysznica. Założyłem moje ulubione, fioletowe rurki, oraz białą koszulę z gazetowym nadrukiem. Miałem zamiar urozmaicić strój luźno zawiązanym krawatem, ale najpierw musiałem uporać się z włosami, co zajęło mi dużo czasu.
Spojrzałem w lustro. W kompletnym stroju zaplanowanym na dzisiaj wyglądałem na prawdę świetnie.
Nie ma co zaniżenie samoooceny mi nie grozi. Dużo osób twierdzi, ze jestem wcieleniem piękna, więc dlaczego ja miałbym być inny? Oczywiście zadufany w sobie aż tak bardzo nie jestem, żeby nie dostrzegać innych wokół mnie.
Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos dzwonka do drzwi.
No pięknie. Przyjechali. jestem ciekawy jak teraz wyglądają....
Zbiegłem na dół, zeby zdążyć ustawić się w rządku. Nie nawidziłem powitań. Przytulanie, całowanie...fee. To nie dla mnie.
- No w koncu Toshiro. Już myslałam, że będę musiała po Ciebie iśc. Ale muszę Ci przyznać, że odstawiłeś się nieźle, Nawet włosy masz ładnie ułożone...
- Yehehem...Zacznijmy od tego kochana siostrzyczko, kiedy moge włosy są źle ułożone?
- Bywało i tak braciszku - powiedziała zadziornie , ale nie mogłem się już odgryźć, gdyż ciocia stanęła przede mną i zaczęła się męka witania.
- Oh mój Boże....Toshiro, jak ty urosłeś. No nie wierzę. A przecież niedawno byłeś takim malutkim szkrabem. Pamiętam jak bawiłeś się w lekarza. Tak chciałeś nim zostać.
- Dużo się pozmnieniało ciociu. Marzenia też.- wymusiłem uśmiech, bo szkoda mi było tej okrąglutkiej osóbki. Tak cioci przytyło się i to dużo.
- A pamiętasz Eiji'ego? - zapytała, a uśmiech od ucha do ucha nawet na chwilę nie zchodził jej z twarzy.
- Mamo, uwierz, sam też potrafię się przywitać.- powiedział z przekąsem.
-Oczwyiście. W takim razie zostawiam was samych.- szybko jakby zawstydzona, powróciła do towarzystwa starszych.Siostra momentalnie znalazła sobie z nimi wspólny temat i teraz nawijała ile wlezie, a to o najlepszym uniwersytecie, albo o pracy, która dałaby jej duże zarobki.
- Hm....Eiji..może pójdziemy do mnie na górę, jakoś nie lubię przebywać wśród tłoku.- powiedziałem do blondyna, wskazując na siedzących przy stole.
- Jasne. Mam podobnie - odpowiedział i udał się za mną.
Po chwili dotarliśmy na górę, a ja ukazałem mu swoje królestwo.
- Proszę. Tutaj żyję. - zagadnąłem kiedy otwierałem drzwi.
- Ładnie tu masz. Kolor ścian nadaje temu pokojowi...uroku? Taaaak, być może to jest to.- mówił podziwiając pomieszczenie.
- Dziękuję- uśmiechnąłem się. Bez wymuszania, co zdażyło się dzisiaj po raz pierwszy.
- Grasz?- zapytał wskazując na gitarę, stojącą w rogu , obok wzmacniacza.
- Taaa...trochę - odpowiedziałem mu lekko zakłopotany.
- Jak długo?
- Hm....niech pomyślę....ostatnim razem widziałem was 5 lat temu prawda?
- Ym.- przytaknął.
- W takim bądź razie gram już ponad 4 lata. - wytłumaczyłem.
- Oooo to dość długo.- uśmiechnął się,a ja mogłem dostrzec dołeczki w jego policzkach.
Od nowa
Hem hem. Usunęłam tamte posty....zaczynam od początku.
Także tego no. Mam nadzieję, że będzie wam się podobało. ^^
Także tego no. Mam nadzieję, że będzie wam się podobało. ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)