niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział II

Narracja pierwszoosobowa.(Toshiro) 




***




Ej....nie poznaję tego Eijie'go. Zmienił się i to bardzo. Lecz....muszę przyznać, że na lepsze. Kiedyś był małym bachorkiem, który uwielbiał mnie wnerwiać i zabierać mi moją ulubioną piłkę. Teraz, wyrósł na , na.....eh..nie wiem jeszcze na  kogo, ale to nie ten sam Eiji, o nie. 


- Hej Eiji, lubisz gry na playstation?
- Uwielbiam. Masz? - zapytał.
- Oczywiście - ukazałem mu rządek białych zębów. 
- Świetnie! - ucieszył się, jak dziecko, które dostało cukierka. 
I tak oboje usiedliśmy na moim wygodnym łóżeczku i 2 godziny graliśmy w przeróżne gry.  Podczas zabawy, poznaliśmy się dużo lepiej. I kto tu mówi, że to dzięki rozmowie można poznać człowieka? 


***


- Toshiro! Eiji! Zejdźcie na dół, kolacja już na stole! - krzyczała mama więc, radzi nie radzi musieliśmy wyjść z mojego raju. 
- Tak, tak już idziemy!
- Ehh..skończyło się Eiji.  Teraz znowu męka. - zwróciłem się do niego. 
- Niestety. Ale dobra chodź, zjemy szybko i wyjdziemy na dwór. Znasz jakieś fajne miejsca, gdzie można by pograć w piłkę, albo coś? - z entuzjazmem wyczekiwał mojej odpowiedzi.
- No jasne.  Ja bym nie znał - wytknąłem swój czerwoniutki język, po czym szybko zbiegłem na dół. Nie mogłem się już doczekać, chociaż bałem się, że znowu powróci dawny Eiji. Brrr....NIE! nie mogę tak myśleć. Skoro się zmienił....
- Toshiro, usiądźcie i jedzcie. My pódziemy do pewnego muzeum, które ciocia chciała koniecznie zobaczyć. No chyba, ze wy też chcecie to...
- Nie ja spasuję - przerwałem mamie.
- No dobrze. A ty Eiji? - tym razem pytanie skierowane zostało do blondyna.
- Ja zostanę z Toshiro. Przecież jeszcze bedę miał okazję to zobaczyć. - grzecznie odpowiedział, chociaż widziałem, że po usłyszeniu pytania, chciał gwałtownie zaprzeczyć. 
- A! Mamo, my prawdopodobnie pójdziemy do parku. Chcemy trochę pograć. - wyszczerzyłem się. 
- Dobrze, oczywiście. Tylko pamiętaj o..
- Tak, tak pamiętam, żeby zamknąć drzwi. Mamo myślisz, ze ile mam lat? 8? - po raz kolejny wtrąciłem się w wypowiedź mojej rodzicielki.
- Dobrze już dobrze. - powiedziała. - Kiedy zjecie, to wstawcie naczynia do zmywarki. i bądźcie grzeczni.
- Mamo! - krzyknąłem kiedy zamykała drzwi wejściowe. - No to zostaliśmy sami Eiji. - zwróciłem się do chłopaka. 
- Nareszcie. - odetchnął z ulgą. Rozumiałem go doskonale. 
Po zjedzeniu posiłku, wrzucilismy naczynia do urządzenia, a następnie udaliśmy się w stronę  mojego ulubionego parku. Jak zwykle nie było prawie nikogo. To był jedyny taki park, w Tokio. 
- Toshiro! Podaj piłkę - z zamyślenia wyrwał mnie głos kuzyna stojącego niecałe 5 m ode mnie. 
- Jasne! Łap! - podałem mu ją jak najdokładniej. 
I tak zaczęła się nasza zacienta gra. Jednak moje obawy były niepotrzebne. Eiji zmienił się na dobre. Nie dokuczał mi już, więc bawiłem się wyśmienicie.  Czułem, ze wyniknie z tego dobra przyjaźń. 
Po 2 godzinach nieustającej gry, wróciliśmy do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Teraz miałem kogoś z kim mogłem normalnie pogadać. Mam nadzieję, że zostaną na długo. Najlepiej na zawsze. Ale tylko Eiji. Nie ukrywając nie lubiłem cioci. Wujka też nie. Ale ich syn przypadł mi do gustu idealnie. 
- Hej Eiji?
- Hm?
- Jak długo macie zamiar u nas zostać? - zapytałem trochę źle dobierając słowa.
- E? Nie wiem, moża tydzień, może dwa..zależy.. -  odpowiedział a błysk w jego oczach momentalnie zgasł. 
- Ej! Nie o to mi chodziło. Dobrze się z tobą bawię, więc chciałbym wiedzieć na ile jeszcze mogę liczyć - uśmiechnąłem się pragnąc mu wszystko wytłumaczyć. 
- Aha....no nie wiem, na prawdę.Zapytam się rodziców i wieczorem odpowiem na twoje pytanie. Ok?
- Spoko! - zmierzwiłem jego włosy. 
Matko jakie miękkie.
- Ej. Eiji, co ty robisz z włosami, że są takie...
- Błagie?
- Taaa
- Najpierw myję , później odrzywka, jedwab. Zazwyczaj szybciej wstaję, żeby nie niszczyć włosów suszarką.. Układając używam gumy. Włosy świetnie się trzymają. 
- Jakim szamponem i jaką odżywką? - dopytywałem się, nie wierząc , że to tylko tyle.
- Pokażę ci wieczorem.
- Spoko. Dzięki - uśmiechnąłem się po raz kolejny. Dziwne.....zbyt dużo się uśmiecham. Niestety przy nim nie da się inaczej.
-Eh..... - westchnąłem, po czym ciągnąc chłopaka za sobą, wszedłem do salonu.
- Może jakiś film? - zagadnąłem.
- Czemu nie...  -  zgodził się na moją propozycję. 
Poszedłem zrobić popcorn. Wziąłem też jakiś sok. Lubię go w każdej postaci, więc w moim przypadku smak nie grał tu roli. Natomiast bez wiedzy, wziąłem ulubiony smak Eiji'ego. Czasem sam siebie zadziwiam. Następnie odpaliłem film, który dopiero co wyszedł w kinach. Ma się te wtyki. 
Usiedliśmy na kanapie, a co chwila nasz śmiech roznosił się po całym domu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz