środa, 20 czerwca 2012

Rozdział I

Narracja pierwszoosobowa (Toshiro)


***


Ehhhhh...dlaczego to tak długo dzwoni?! To już dawno powinno się wyłączyć! Cholerny budzik! Jak ja nie nawidzę tych rzeczy. Jest sobota, człowiek powinien się wyspać.  W końcu dzisiaj zaczęła się moja tygodniowa przerwa, wyczekiwana już bardzo długo...JA CHCĘ SPAĆ!Ile to jeszcze będzie dzwonić?! 


- Toshiro! Toshiro! obudź się! Na prawdę nie słyszysz jak to się drze? Nie udawaj już! Toshiro!...Aha, czyli mam Cię zrzucić z łóżka tak?
- Spadaj Inoue! Jesteś tylko 2 lata starsza i myslisz, że wszystko Ci wolno?! 
- Oj oj Toshiro, uważaj na słowa, a zresztą mama kazała mi Cię obudzić. Pamiętasz? Dzisiaj przyjeżdża ciocia z rodziną. Nie widzieliśmy ich już dobre 5 lat. Więc wstawaj leniuchu, ubierz się jakoś ładnie i zejdź na dół! Niedługo przyjadą, a ty wyglądasz jak ludzkie wcielenie śmierci.
- Spójrz w lustro Inoue! 
Ehh.....jak ja jej nie cierpię. Kochana córeczka. Idealne dziecko. Yghghg. Ale....niestety ma rację. Rzeczywiście długo spałem. Czas się ogarnąć i zrobić dobre wrażenie na rodzinie. 
Wtałem i powędrowałem do łazienki, która była w moim pokoju. Kochałem to rozwiązanie. Nigdy nie musiałem paradować po domu, wyglądając mniej więcej jak teraz.
 Ahhh ta wspaniała, cieplutka woda. Uwielbiam porannne prysznice. Dzięki nim zawsze mogę wyglądać i czuć się świerzo. 


Po 30 minutach wyszedłem spod prysznica. Założyłem moje ulubione, fioletowe rurki, oraz białą koszulę z gazetowym nadrukiem. Miałem zamiar urozmaicić strój luźno zawiązanym krawatem, ale najpierw musiałem uporać się z włosami, co zajęło mi dużo czasu. 
Spojrzałem w lustro. W kompletnym stroju zaplanowanym na dzisiaj wyglądałem na prawdę świetnie. 
Nie ma co zaniżenie samoooceny mi nie grozi. Dużo osób twierdzi, ze jestem wcieleniem piękna, więc dlaczego ja miałbym być inny? Oczywiście zadufany w sobie aż tak bardzo nie jestem, żeby nie dostrzegać innych wokół mnie. 
Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos dzwonka do drzwi. 
No pięknie. Przyjechali. jestem ciekawy jak teraz wyglądają....
Zbiegłem na dół, zeby zdążyć ustawić się w rządku. Nie nawidziłem powitań. Przytulanie, całowanie...fee. To nie dla mnie.
- No w koncu Toshiro. Już myslałam, że będę musiała po Ciebie iśc. Ale muszę Ci przyznać, że odstawiłeś się nieźle, Nawet włosy masz ładnie ułożone... 
- Yehehem...Zacznijmy od tego  kochana siostrzyczko, kiedy moge włosy są źle ułożone?
- Bywało i tak braciszku - powiedziała zadziornie , ale nie mogłem się już odgryźć, gdyż ciocia stanęła przede mną i zaczęła się męka witania. 


- Oh mój Boże....Toshiro, jak ty urosłeś. No nie wierzę. A przecież niedawno byłeś takim malutkim szkrabem. Pamiętam jak bawiłeś się w lekarza. Tak chciałeś nim zostać.
- Dużo się pozmnieniało ciociu. Marzenia też.- wymusiłem uśmiech, bo szkoda mi było tej okrąglutkiej osóbki. Tak cioci przytyło się i to dużo. 
- A pamiętasz Eiji'ego? - zapytała, a uśmiech od ucha do ucha nawet na chwilę nie zchodził jej z twarzy. 
-  Mamo, uwierz, sam też potrafię się przywitać.- powiedział z przekąsem. 
-Oczwyiście. W takim razie zostawiam was samych.- szybko jakby zawstydzona, powróciła do towarzystwa starszych.Siostra momentalnie znalazła sobie z nimi wspólny temat i teraz nawijała ile wlezie, a to o najlepszym uniwersytecie, albo o pracy, która dałaby jej duże zarobki. 
- Hm....Eiji..może pójdziemy do mnie na górę, jakoś nie lubię przebywać wśród tłoku.- powiedziałem do blondyna, wskazując na siedzących przy stole. 
- Jasne. Mam podobnie - odpowiedział i udał się za mną. 
Po chwili dotarliśmy na górę, a ja ukazałem mu swoje królestwo.
- Proszę. Tutaj żyję. - zagadnąłem kiedy otwierałem drzwi. 
- Ładnie tu masz. Kolor ścian nadaje temu pokojowi...uroku? Taaaak, być może to jest to.- mówił podziwiając pomieszczenie.
- Dziękuję- uśmiechnąłem się. Bez wymuszania, co zdażyło się dzisiaj po raz pierwszy. 
- Grasz?- zapytał wskazując na gitarę, stojącą w rogu , obok wzmacniacza.
- Taaa...trochę - odpowiedziałem mu lekko zakłopotany.
- Jak długo?
- Hm....niech pomyślę....ostatnim razem widziałem was 5 lat temu prawda?
- Ym.- przytaknął.
- W takim bądź razie gram już ponad 4 lata. - wytłumaczyłem.
- Oooo to dość długo.- uśmiechnął się,a ja mogłem dostrzec dołeczki w jego policzkach. 

2 komentarze:

  1. od nowa czytam, bo nie pamiętam na czym stanęłam :c kocham to ~

    OdpowiedzUsuń
  2. omno, dopiero teraz przeczytałam z nudów, ale .. omnomonom boskie <33
    mogłam wcześniej czytać .___.
    ale ganialne to : 333

    OdpowiedzUsuń