Tak wiem, wiem przepraszam długo mnie nie było. Zwalę winę na szkołę i nauczycieli. Tak będzie najlepiej. Rozdział jest baaaardzo krótki. Wręcz nie powinnam go tu publikować, ale chciałam dać znam życia. Zmobilizowałam się i przepisałam z zeszytu. Kawałek ucięłam więc jest nudny. Kolejny postaram się dodać jak najszybciej.
Przed chwilą była u mnie babcia i zaczęła mi mówić, że jestem uzależniona jak narkomani O.ó
***
Narracja pierwszoosobowa ( Toshiro )
Wracając z plaży czułem się bardzo dziwnie. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie doznałem. W jednej chwili byłem sam, a w drugiej miałem już czworo przyjaciół. Prawdę mówiąc Eiji'ego nie nazwałbym tylko przyjacielem. Był dla mnie kimś więcej. Po pierwsze kochałem Go, a po drugie rozumiał mnie. Sądzę, że jako jedyny. Chociaż... ta trójka rodzeństwa, którą dziś poznałem pewnie niedługo mnie rozgryzie. Ale Eiji jest wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju.
- Toshiro...-odezwał się Eiji, kiedy siedzieliśmy już w pociągu.
- Hm?
- Jak myślisz. Powinienem się już pakować?
- Dlaczego pytasz tak nagle? - zdziwiłem się.
- Um...no wiesz rodzice niedługo wracają, a nie chcę żeby się rozmyślili. - tłumaczył się trochę...zawstydzony?
- Nie rozmyśla się. Na pewno, ale skoro czujesz potrzebę zebrania swoich manatków i poczekania, aż tylko rodzice wrócą żeby wynieść się ze mną w moje skromne progi, jestem gotowy Ci pomóc. Newet w tej chwili, chociaż nie masz nic przy sobie oprócz plecaka, koca i tych obrzydliwie słodkich różowych kąpielówek, które na mojej zgrabnej pupci wyglądały zadziwiająco zjawiskowo. - uśmiechnąłem się szeroko, a on parsknął śmiechem. Śmiał się tak bardzo, że prawie zsunął się z siedzenia na podłogę. Nie sądziłem, że moja wypowiedź, aż tak go rozbawi. Od kiedy stałem się taki...rozgadany? Nie wiem, czy to dobre słowo. Fakt faktem na plaży też dużo rozmawiałem, ale...to nie to samo co z Eiji'm. Tylko przed nim mogłem się otworzyć i pokazać jaki jestem. Być może nowi znajomi niedługo również dostąpią tego zaszczytu. Nie wiem, nie potrafię stwierdzić, czy będę potrafił im zaufać w tak dużej mierze, aby pokazać się w całości. Dowiem się z biegiem czasu. Eiji jest kiś innym, kimś wyjątkowym. Może dlatego czuję do niego coś więcej niż tylko przyjaźń bądź rodzinną więź? Niestety pozostaje jeszcze ta kwestia. Pewnie miłość jaką go darzę nigdy nie zostanie odwzajemniona. Właśnie takie jednostronne uczucie boli najbardziej. Ale co to dla mnie? Od kiedy sięgam pamięcią cierpienie jest moim kompanem. To dlatego unikam jakichkolwiek kontaktów. Życie jakie prowadziłem dotychczas było dla mnie pewnego rodzaju tarczą ochronną. Nie pamiętam czemu ona miała służyć. Była i już. Aż do teraz. Ciepło o przyjaźń Eiji'ego rozbiły ją na miliony małych kawałeczków. Blondyn stał się nieodwołalnie częścią mojego życia. Ba. Śmiem sądzić, że nawet częścią mnie. Chyba nie będę mógł się bez niej obyć. Gdybym nawet próbował oderwać ją od siebie, pozostałaby mi po tym ogromna blizna, która nigdy by się nie zagoił, a ból jaki bym odczuwał równałby się bólem człowieka obdzieranego ze skóry. Nie mogę dopuścić, żeby odszedł. Nie interesuje mnie to, że mamy po 17 lat i niedługo nasze drogi się rozejdą. Nauka potrwa jeszcze trochę i mam nadzieję, że Eiji nie pomyśli o przeprowadzeniu się do internatu. Nie chcę nawet o tym słyszeć. Nigdy się na to nie zgodzę. Eh...za 2 dni wracają rodzice. Eiji ma rację jeśli chodzi o to pakowanie. Jutro mamy się jeszcze spotkać z Harumi, Mayu i Koichi'm. Na pakowanie zostały nam najprawdopodobniej tylko te dwa wieczory. Spojrzałem na Eiji'ego. Wciąż się śmiał. Tak długo? To co powiedziałem było, aż tak śmieszne? Może zostanę komikiem?
-y,y,yyyyyy...Toshiro. Hyhyyy. - powiedział śmiejąc się lekko. Na policzkach widniały mokre ślady łez. Rozśmieszyłem go aż do tego stopnia? Niemożliwe.
- Pomogę Ci. Dzisiaj spakujemy jedną część, czyli hm...sądzę, że najpotrzebniejsze Ci rzeczy typu jakieś książki, słowniki, czy inne, bo ubierać się jeszcze będziesz jak sądzę, chyba, że masz zamiar chodzić w samych bokserkach. Jutro przygotujesz sobie ubrania na kolejny dzień, a te ' brudne' wrzucisz do podręcznej torby czy coś. - Eiji zdziwił się trochę moją nagłą zmianą tonu.
- O..oczywiście. Dziękuję. - uśmiechnął się delikatnie.
- Ej! Dlaczego jesteś taki...smutnawy? Przecież przed chwilą byłeś taki wesoooły.
- E, ym... - zaciął się. - Trochę zdziwiła mnie twoja zmiana tonu.
- Nie przejmuj się, zawsze jestem poważny kiedy coś planuję. Może to być dla Ciebie dziwne, bo przecież nigdy nic z nikim nie planowałem. - uśmiechnąłem się szczerze.
- Dziękuję. - szepnął.
Byliśmy na miejscu. Wziąłem plecak Eiji'ego i zacząłem kierować się ku wyjściu. Po opuszczeniu pociągu postanowiliśmy iść jeszcze do kawiarni, którą tak zachwalał blondyn. Czemu nie?
- Toshiro...chcesz coś do kawy? - zapytał kiedy przeglądałem menu.
- Hm...no nie wiem, a co tu mają dobrego stały bywalcu?
- Sernik jest tu wyśmienity. - odparł z dumą.
- W takim razie poproszę ów wyśmienity sernik. tym razem skierowałem słowa do kelnera.
- 2 razy. - dodał szybko chabrowooki.
- Oczywiście. - kelner zabrał menu, ukłonił się delikatnie i poszedł po nasze zamówienia.
***
Klio doczekałaś się? xD
podoba mi się, choć do tej pory wolałam czytać coś zupełnie innego.. ;) Będę mieć trochę czasu i mniej nauki, to przeczytam całość;)
OdpowiedzUsuń